
Kiedy adaptacja na żywo Jak Grinch ukradł Boże Narodzenie trafił do kin prawie 20 lat temu, okropnie się przestraszyłem na widok Jima Carreya przebranego za upiornego, przerażającego, futrzanego zielonego potwora, który gardzi Whoville. Teraz, gdy jestem dorosła, mam zupełnie nowe spojrzenie na tę postać. Właściwie ten film stał się teraz jednym z moich ulubionych filmów świątecznych.
Kiedy pozbyłem się strachu przed Grinchem, zdałem sobie sprawę, że nie myli się całkowicie, czując się tak, jak się czuje, ani też nie jest naprawdę złym facetem (a jego zwięzłe dowcipy są właściwie godne podziwu). Jeśli mnie zapytasz, Whos of Whoville są znacznie gorsi.
Odkąd doznałem tego objawienia, czuję, że w końcu ujrzałem światło. Chociaż nie zgadzam się z włamywaniem się i wchodzeniem do domów ludzi, kradzieżą prezentów, na które ciężko pracowali, i byciem ogólnie zimną osobą, pozwólcie mi przedstawić argument, dlaczego Grinch jest najprawdziwszą osobą w Whoville.
01
Chce po prostu zostać w spokoju, co nie jest złe.
Nie każdy czuje się zobowiązany do ciągłego wychodzenia i utrzymywania kontaktów towarzyskich. Czasami jedyne, czego chcesz, to położyć się wygodnie w łóżku, oglądać telewizję i zjeść tyle, ile ważysz na wynos. To z pewnością lepsze niż pójście do baru, zmuszanie do pogawędki z nieznajomymi i zapłacenie 15 dolarów za wódkę gazowaną, którą można wypić jednym haustem. Znacznie lepiej przeznaczyć te pieniądze na dużą pizzę i butelkę wina, którymi będziesz mógł cieszyć się sam, oglądając ten sam odcinek serialu. Przyjaciele po raz 33. Grinch jest w zasadzie
02
Woli mieć psa jako towarzysza, co jest dość prawdopodobne.
Słuchaj, każdy, kto woli mieć psa jako swojego jedynego przyjaciela, zamiast udawać, że jest z ludźmi, których nawet nie lubi, ma mój szacunek. Grinch może nie wyraża swojej miłości do swojego psa Maxa w najskuteczniejszy sposób, ale i tak mu się zwierza. Wszyscy siedzieliśmy na łóżkach i odbyliśmy sesje terapeutyczne ze swoimi zwierzętami, narzekając na wszystkie nasze dylematy i gadając przypadkowe myśli filozoficzne, które docierają do naszego strumienia świadomości.
Jasne, zwierzęta tak naprawdę nie rozumieją ani jednego słowa, które mówimy, ale nadal są świetnymi słuchaczami (właściwie ta cecha prawdopodobnie czyni je to, co najlepsze słuchacze). Czy człowiek pozwoliłby Grinchowi przebrać się za Rudolfa i siedzieć cicho, krzycząc o nadmiernej komercjalizacji Świąt? Prawdopodobnie nie. Max jest zawziętym (przepraszam) dobrym przyjacielem i nic dziwnego, że Grinch woli być z nim niż z Whos.
03
The Whos of Whoville są irytująco osądzający.
Złość i gorycz Grincha mogą go na początku pochłonąć, ale przynajmniej nie udaje kogoś, kim nie jest. Większość Whos w Whoville jest wobec siebie dość fałszywa. Są nie tylko klasistowscy, ale potrafią też być protekcjonalni. Biedna Betty Lou, która zostaje całkowicie okradziona podczas konkursu na świąteczne dekoracje świetlne ( oświetlony , wszystko po to, aby mieć swój wielki moment w reflektor być całkowicie przyciemniony autorstwa Marthy May, która zawsze musi zaćmić wszyscy wokół niej.
Uff, było mnóstwo kalamburów związanych ze światłem. Wybacz mi.
04
The Whos również nie przejmuje się tym, że ich śpiew jest hałaśliwym AF.
Jeśli mamy być szczerzy, to tak Jest dość bezmyślne, że Whos śpiewają kolędy na całe gardło, nie zważając na sąsiada. Wyobrażam sobie, że to sąsiedzi w wersji Dr. Seussa, którzy grają muzykę EDM tak głośno, że możesz poczuć, jak bas przeszywa twoją duszę, a puls twojego serca nagle dopasowuje się do rytmu każdej piosenki Steve'a Aokiego.
05
Gdy tylko Grinch zaczyna czuć się mile widziany, Whos go poniżają.
Ten NAPRAWDĘ mnie przekonuje. Grinch w końcu otwiera się na myśl o świętowaniu Bożego Narodzenia i co się dzieje? Łamią jego maleńkie serce, przypominając mu zawstydzające wspomnienie z dzieciństwa, w którym próbował zgolić brodę, aby zaimponować Marcie May Whovier. W retrospekcji widzimy, jak jego koledzy z klasy śmieją się z niego, dopóki nie pęknie i nie zniszczy klasy. Nie twierdzę, że jest to akceptowalna reakcja, ale jest zrozumiała. Już był celem znęcania się ze względu na swój wygląd, ale w jakiś sposób stał się złym ziarnem, które napadło na te wnikliwe dzieci, a one wyszły bez szwanku? To trochę pokręcone.
Ale mam na myśli, że koncepcja kogoś, kto jest niesprawiedliwie traktowany i demonizowany ze względu na swój wygląd, nie jest niczym niezwykłym. Może gdyby mały Grinch został przytulony i pocieszający: „Wszystko będzie dobrze”, nie próbowałby ukraść całych cholernych wakacji jako dorosły. Wiesz, to tylko myśl. *Popija herbatę i odchyla się na krześle.*