
Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Chociaż podczas tej kampanii prezydenckiej większość z nas miała okazję jedynie zobaczyć, co dzieje się w centrum uwagi – debaty, wywiady, reklamy – to duże (i mamy na myśli duże!) zespoły pracują niestrudzenie za kulisami, aby rozpowszechnić platformę i przesłanie swojego kandydata w nadziei na zabezpieczenie Białego Domu 8 listopada.
Wśród tych profesjonalistów, którzy poświęcają swój czas i umiejętności kampanii Hillary For America? Wspaniała grupa Latynosów zajmujących się rekrutacją wyborców pokolenia milenijnego, analizą mediów, zaangażowaniem, mediami społecznościowymi i nie tylko. W przyszłości poznacie 13 Latynosów – niektórych Amerykanów w pierwszym pokoleniu i takich, których rodziny przebywają w USA od setek lat, z takich krajów jak Peru, Dominikana, Meksyk, Portoryko i Urugwaj. Choć ich pochodzenie może być różnorodne, łączy ich jedno: inspirująca historia do opowiedzenia.

Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Samuel Olivares (po lewej), tłumacz języka hiszpańskiego, 25 lat
Jego rola w kampanii:
„Moim zadaniem jest dopilnowanie, abyśmy przetłumaczyli przekaz kampanii w sposób zrozumiały dla każdego hiszpańskojęzycznego, pracując nad wyzwaniami związanymi z językiem hiszpańskim, który ma ponad 25 różnic między każdym krajem. Wiemy, że wielu Latynosów woli słuchać różnych rzeczy w swoim ojczystym języku. Dlatego właśnie stawiamy czoła ogromnemu wyzwaniu, polegającemu na przetłumaczeniu niemal wszystkiego, co przyniesie ta kampania.
Jego historia:
„Jestem z Portoryko. Mimo że jestem obywatelem USA, czuję się jak imigrant. Przyjechałem tu zaledwie dwa lata temu. To dla mnie jak kolejne hrabstwo, bo w Puerto Rico mówimy tylko po hiszpańsku. Portoryko i Nowy Jork łączy bardzo silna więź, więc czuję się ze sobą bardzo związana”.
„Bycie Portorykańczykiem podczas tej kampanii pokazało mi, jak ważna jest różnorodność. Myślę, że obecność ludzi z różnych środowisk wzbogaca kampanię. Sama obecność tutaj i poruszanie kwestii związanych z Portoryko ma ogromną siłę i wiele mówi o zaangażowaniu w tę kampanię na rzecz różnorodności”.
Jak pozostaje połączony ze swoimi portorykańskimi korzeniami:
„Zawsze mówię po hiszpańsku. To nie tak, że nie znam angielskiego, ale dla mnie jest to sposób na utrzymanie kontaktu z moją społecznością. Zaprzyjaźniłem się z Latynosami biorącymi udział w kampanii. Myślę, że dzieje się tak dlatego, że mogę głębiej nawiązać kontakt z latynoską ekipą, jestem z tego powodu dumny i podekscytowany. Stworzyliśmy poczucie wspólnoty: rodzinę latynoską. W ramach kampanii zawsze pielęgnujemy to poczucie wspólnoty”.

Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
De'Ara Balenger, dyrektor ds. zaangażowania, lat 30
Jej rola w kampanii:
– W zasadzie jest wszędzie. Po pierwsze, taka jest natura, a po drugie, nigdy nie trzymam się swojego pasa. Moim głównym zadaniem jest dopilnowanie, aby wszyscy długoletni przyjaciele Hillary Clinton i prezydenta Clintona byli szczęśliwi [kiedy dołączają do kampanii] – to znaczy jej przyjaciele od czasów, gdy była dziewczynką, aż po szkołę średnią, Wellesley College w Arkansas, pierwsza dama. Nazywamy ich „przyjaciółmi Clintona”.
Jej historia:
„Jestem Blaksykaninem – Afroamerykaninem i Meksykaninem – i mam bardzo mieszaną rodzinę. Część meksykańska jest tym, co zawsze nas zakotwiczało. Moja rodzina pochodzi z St. Paul w stanie Minnesota, w zachodniej części kraju, gdzie mieszkają wszyscy Meksykanie. Moja prababcia była pracownicą migrującą i matką naszej rodziny. Urodziłem się w rodzinie działaczy.
Co oznacza dla niej praca z dużą grupą Latynosów przy kampanii:
„Czuję się zaszczycony możliwością pracy z tymi fenomenalnymi ludźmi. Czynimy ją lepszą kandydatką, gdy mamy różnorodność myśli. Z drugiej strony czuję osobisty obowiązek wobec wszystkich osób kolorowych, które pracują nad kampanią: dopilnować, aby miały doświadczenie odzwierciedlające zasady i wartości drogie Hillary Clinton. Staram się zapewniać ludziom przestrzeń, w której mogą wyrazić swoją opinię i poczuć wsparcie”.
„Mamy jedną misję i wszyscy pracują tak ciężko, jak to możliwe, i mając najlepsze intencje, aby tak się stało. Czasami działamy sobie nawzajem na nerwy, a czasem ujawniają się nasze ukryte uprzedzenia, ale teraz jesteśmy rodziną. Jak sobie z tym poradzić i upewnić się, że u nas wszystko w porządku i że robimy dla niej wszystko, co w naszej mocy? Ponieważ ona jest tam każdego dnia i ciężko pracuje. Swoją drogą, jest świetna.

Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Manuelita Durán, pracownik naukowy ds. monitorowania mediów, 21
Jej rola w kampanii:
„Intensywnie przekazuję drukowane i telewizyjne relacje z wyborów kilku departamentom kampanii. Złożyłem podanie o staż na ostatnim roku studiów. Po ukończeniu studiów byłem niezmiernie szczęśliwy, że zaproponowano mi moje obecne stanowisko w kampanii”.
Jej historia:
„Jestem Amerykaninem w pierwszym pokoleniu. Mój tata jest dominikaninem. Moja mama jest Peruwianką, z Limy – przez przypadek; moja babcia wyjechała na wycieczkę i właśnie zaczęła rodzić. Moja rodzina pochodzi z Trujillo. Moja mama i babcia, ciotki i wujkowie oraz wszyscy ze strony mojej mamy mieszkają w New Jersey. Mój tata nadal mieszka na Dominikanie i mam tam młodszego brata.
Jak utrzymuje kontakt ze swoimi korzeniami podczas długich dni kampanii:
'Żywność. Prawie codziennie pakuję jedzenie z domu. Moje lunche obejmują różne dania, od lomo saltado, przez pollo a la brasa, po arroz y habichuelas con chuleta frita i tostones. Kiedy podgrzewam jedzenie i po całym dziale rozchodzi się słodki aromat ryżu i fasoli, wiem, że mój posiłek wyjątkowo różni się od talerza innych osób. My lunches take me back to the coasts of Huanchaco, Peru — while sipping on pisco sours — and to the rural countryside of the Dominican Republic, where my father's family gathers to eat chivo almost every Sunday.'

Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Xochitl Hinojosa (po lewej), dyrektor krajowy Coalition Press, 32
Jej rola w kampanii:
„Prowadzę wysiłki, aby dotrzeć do kluczowych wyborców za pośrednictwem mediów, w tym do Afroamerykanów, Latynosów, kobiet, pokolenia milenialsów oraz Amerykanów pochodzenia azjatyckiego i mieszkańców wysp Pacyfiku”.
Jej historia:
„Moja rodzina pochodzi z Brownsville w Teksasie. Moja mama przyjechała tu [z Meksyku], gdy miała 3 lata i nie posiadała dokumentów; później została obywatelką USA. Mój ojciec jest obywatelem USA, urodził się i wychował w Teksasie; nadal tam mieszka. Prawdopodobnie znajduje się około pięciu do siedmiu przecznic od płotu granicznego, więc kiedy Donald Trump mówi, że chce zbudować mur, naprawdę trafia w sedno.
Co oznacza dla niej praca z dużą grupą Latynosów przy kampanii:
„Ważne jest, aby utrzymać kulturę przy życiu. Wielu z nas nie jest z Nowego Jorku, wielu przyjeżdża z całego kraju, nawet spoza niego, a wielu z nas jest z dala od domu i jest ciężko, gdy jest się z dala od bliskich. Od ponad roku mieszkamy z mężem osobno. Jest w Waszyngtonie. Mamy tu rodzinę latynoską, która jest rodziną pod każdym względem; możemy zjeść razem kolację lub gdy ktoś wykona świetną robotę w projekcie, zobaczysz, że nasza lista serwerów w języku latynoskim po prostu się powiększa. To jest w całym kraju; to nie tylko tutaj, w siedzibie głównej. Jesteśmy dumni z pracy, którą wykonujemy i tego, że jesteśmy dla siebie nawzajem”.
Jak utrzymuje kontakt ze swoimi latynoskimi korzeniami podczas długich dni kampanii:
„Zaczęło się więc od żartu na moje urodziny, ale przez ostatnie dwa lata moi współpracownicy wysyłali mi twerkującego kurczaka, bo uwielbiam pollo frito. To kompletny żart, który ma rozweselić wszystkich i rozśmieszyć wszystkich uczestników kampanii. To po prostu sposób na zachowanie lekkości.

Hillary Dla Ameryki
Lorella Praeli (w środku), dyrektor ds. głosowania na szczeblu krajowym w Ameryce Łacińskiej, 28
Jej rola w kampanii:
„Nie zawsze łatwo jest to opisać. Tak naprawdę zadaniem jest dopilnowanie, aby jak największa liczba Latynosów przyszła i zagłosowała. Ale to w najprostszej formie. Prawdziwe zadanie polega na współpracy z innymi działami i upewnieniu się, że robimy wszystko, aby dotrzeć do Latynosów”.
Jej historia:
„Stałem się obywatelem USA w grudniu ubiegłego roku. W prawyborach w Nowym Jorku po raz pierwszy głosowałem w Stanach Zjednoczonych. Jestem MARZĄCYM. Przez 14 lat nie posiadałem dokumentów, a dzięki ruchowi DREAmer naprawdę zostałem podłączony do świata sprawiedliwości społecznej.
„Mam amputację powyżej kolana. Miałem wypadek samochodowy, gdy miałem 2 i pół roku i amputowano mi prawą nogę. Mój ojciec bardzo walczył o to, żebym mogła trafić do szpitali dla dzieci Shriners w Tampie na Florydzie. To był praktyczny aspekt, dlaczego się tu przeprowadziliśmy. Myślę, że wierzyli, że życie w USA coś zmieni dla osoby, która straciła nogę. Chcieli dla mnie miejsca, w którym mógłbym być kimkolwiek i robić wszystko. Postrzegali Stany Zjednoczone jako miejsce o nieskończonych możliwościach i szansach.
Co oznacza dla niej praca z dużą grupą Latynosów przy kampanii:
„Myślę, że taka właśnie jest Hillary Clinton. Ta kampania jest odzwierciedleniem jej wizji tego kraju, a ona, jak sądzę, wywodzi się z przekonania, że trzeba mieć włączającą społeczność i personel. Że Latynosi nie powinni wykonywać tylko latynoskiej pracy. To znaczy jestem dyrektorem ds. głosów Latino, ale w środowisku cyfrowym są ludzie, którzy nie mają nic wspólnego z naszą społecznością i są Latynosami. Tak to powinno wyglądać. Zawsze powinniśmy dążyć do większej różnorodności – aby mieć więcej osób kolorowych w kampaniach i rządzie. I właśnie dlatego tak ekscytująca jest praca dla kandydata, który w to wierzy”.
Jak utrzymuje kontakt ze swoimi peruwiańskimi korzeniami podczas długich dni kampanii:
„Wracam do zdjęcia mojej matki i jej ojca, kiedy mogli się ponownie spotkać, zanim zmarł na początku tego roku. Mój dziadek był na oddziale intensywnej terapii i mogliśmy pojechać [do Peru]. To był pierwszy raz [mojej mamy] od prawie 16 lat. To był dla mnie wzruszający moment. Przypomina mi to, że jest tak wiele rodzin, które nie mają tego przywileju i możliwości, i ugruntowuje mnie to, co robimy na co dzień. Myślę, że Hillary Clinton walczy o to, aby rodziny w całym kraju miały możliwość [pozostawania razem]. Nasi rodzice tak wiele dali i tak wiele poświęcili, a marzeniem wielu z nich jest sukces w USA, ale także posiadanie rodziny razem”.

Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Pedro Suarez, Jr., analityk mediów płatnych, 26 lat
Jego rola w kampanii:
„Pomagam w alokacji zasobów kampanii na terenie całego kraju, aby jak najlepiej dotrzeć do naszych docelowych zamówień za pośrednictwem telewizji, radia i cyfrowej, płatnej strony mediów”.
Jego historia:
„Moi rodzice pochodzą z Meksyku; przeprowadzili się, gdy byli młodzi, do południowego Teksasu i tam mieszkają. Do pewnego momentu nie posiadali dokumentów, a potem zostali obywatelami. Byli robotnikami rolnymi, potem zajęli się budownictwem. Jesteśmy dużą rodziną: jestem czwartą z szóstki i całe moje rodzeństwo, oprócz młodszego brata, jest teraz rodzicami. Dla mnie chodzi o obronę moich rodziców, obronę wielu osób, które wyglądają jak moja rodzina, ale także moich siostrzenic i siostrzeńców. . . Nie chcę, żeby słyszeli te nienawistne słowa wypowiadane pod adresem Meksykanów i Latynosów.
Jak utrzymuje kontakt ze swoimi meksykańskimi korzeniami podczas długich dni kampanii:
„Jest zdjęcie mojej mamy, jej sióstr i ciotek, które zamierzają głosować na Hillary w prawyborach. Chcę, żeby te zdjęcia przypominały mi, po co tu jestem. Mam też zdjęcie przedstawiające Boże Narodzenie, nas wszystkich razem, te dobre chwile, które chcę zapamiętać.

Hillary Dla Ameryki
Sarah Audelo, dyrektor ds. głosowania milenijnego, 32
Rola w kampanii:
„Teraz pracuję w Pensylwanii. Kieruję naszymi działaniami informacyjnymi i organizacyjnymi na rzecz pokolenia milenijnego, począwszy od komunikowania się z naszymi organizacjami zajmującymi się pokoleniem, dzielenia się z nimi informacjami o tym, czym zajmuje się Hillary, po nadzorowanie zespołu, który tworzy zasoby wspierające naszych kolegów w stanach w działaniach na rzecz zaangażowania na kampusie.
Jej historia:
„Nazywam się Chicana w czwartym pokoleniu i jestem w połowie – rodzina mojego ojca jest meksykańsko-amerykańska. Urodziłem się w Bakersfield w Kalifornii, znanym jako dość konserwatywne miejsce, którym wcale nie jestem. Jesteśmy w USA od około 100 lat. Duża ich część przybyła podczas rewolucji i są dla mnie wszystkim. Dorastałem, nie mówiąc po hiszpańsku. Ale jednocześnie wychowywano mnie w poczuciu dumy ze swojej kultury. Mój ojciec nie mówi po hiszpańsku, ale współpracował z fundacją Hispanic Chamber of Commerce, poświęcając tam swój czas jako wolontariusz. Mój dziadek jest weteranem wojny koreańskiej, a mój dziadek walczył w D-Day.
Jak utrzymuje kontakt ze swoimi meksykańskimi korzeniami podczas długich dni kampanii:
„Mam ścianę ze zdjęciami mojej rodziny; przypominają o tym, o kogo walczę i dlaczego tu jestem. Tutaj, w Filadelfii, nadal noszę koszulki typu típica. To małe rzeczy; jakbym zamówiła kolejne zamówienie palet Vero Mango, którymi dzielę się z zespołem. Muzyka jest dla mnie również bardzo ważna, więc kiedy jadę pociągiem do pracy, zaczynam się ekscytować słuchaniem J Balvina. Jako osoba, która jest nowa w Filadelfii, pomaga mi uczynić to miejsce domem, co jest naprawdę ważne, jeśli harujesz w godzinach, w których my harujemy.

Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Nichole Sessego (po lewej), regionalna dyrektor cyfrowa, połowa lat 20
Jej rola w kampanii:
„Mój region składa się głównie z Nevady, Kolorado, Florydy i Karoliny Północnej, więc jest to świetna zabawa. Pomagam im w uruchomieniu programów cyfrowych i wspieram ich w realizacji strategii.
Jej historia:
„Przyjechałam do Brooklynu przez Waszyngton po tym, jak spędziłam trochę czasu pracując dla senatora [Cory’ego] Bookera i zaciskając zęby w latynoskiej organizacji non-profit zajmującej się zaangażowaniem wyborców. Pochodzę z Phoenix w Arizonie, ale przystosowałem się do wilgotności wschodniego wybrzeża dzięki wakacjom, które spędziłem odwiedzając rodzinę na Dominikanie. Dorastając w rodzinie, w której rządziły silne kobiety, Hillary była kwintesencją wzoru do naśladowania, ucieleśniającego wartości, w oparciu o które zostaliśmy wychowani: ciężko pracuj, bez wymówek, nigdy nie trać spokoju”.
Jak utrzymuje kontakt ze swoimi dominikańskimi korzeniami podczas długich dni kampanii:
„Założyliśmy klub desayuno. Dużo pracowaliśmy, więc zdecydowaliśmy, że powinniśmy zacząć zamawiać jedzenie rano. To był dość prosty pomysł, kilka osób przyniosło płatki zbożowe, co było w porządku, ale potem zrobiło się dość nudno, więc wspomniałem o tej dominikańskiej restauracji, która znajduje się obok mojego domu, i wszyscy byli tym naprawdę podekscytowani. Zacząłem zamawiać – mangu, queso frito, salami i jajka – i stało się to hitem. Latynosi biorący udział w kampanii nie współpracują ze sobą zbyt blisko. Nasze prace są zupełnie inne, ale zawsze nadrabiamy zaległości przy jedzeniu, co jest miłe.

Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Paola Ramos, zastępca dyrektora ds. mediów latynoskich, lata 20
Jej rola w kampanii:
„To naprawdę upewnienie się, że wizja sekretarki, jej program polityczny i jej osiągnięcia odbiją się echem w społecznościach latynoskich w całym kraju. Oznacza to przeprowadzanie wywiadów ogólnokrajowych, ale upewnianie się, że docieramy do małych lokalnych stacji radiowych, małych lokalnych stacji telewizyjnych i małych lokalnych wydawnictw.
Jej historia:
„Mój tata [dziennikarz Jorge Ramos] jest Meksykaninem. Głównym powodem jego przyjazdu do Stanów Zjednoczonych była cenzura, która uniemożliwiała mu wykonywanie pracy dziennikarskiej. Moja mama jest Kubańczykiem, a jej rodzina przyjechała do Miami z tego samego powodu. Mój dziadek ze strony mamy też jest dziennikarzem, więc musieli opuścić reżim Castro, bo nie mieli wolności słowa. To właśnie ja dorastałem, prawda? Zawsze chodzi o wspieranie równości i głosy tych, których nigdy nie słychać”.
„Urodziłem się w Miami, ale dorastałem w Hiszpanii. Coś, co naprawdę na mnie wywarło wpływ, to fakt, że przyjechałem do Hiszpanii po dyktaturze, więc było to po [Francisco] Franco. To było bardzo liberalne środowisko. Myślę, że to bycie młodym w Hiszpanii i posiadanie wolności wyrażania siebie, a także rodzina moich rodziców, w naturalny sposób pchnęły mnie do polityki”.
Jej reakcja na Donald Trump wyrzuca jej tatę z konferencji prasowej w sierpniu 2015 r.:
„To był ten jedyny dzień, w którym wyjechałem. Był w Iowa, a mnie nie było w biurze i wszyscy wysyłali mi SMS-y: „Wow, widzieliście go?”. Zaraz po tym, jak to się stało, tata wysłał mi SMS-a i powiedział: „Wszystko w porządku”. Jestem jak, co masz na myśli? A potem zacząłem wszystko słyszeć i wszystko widzieć, ale byłem z niego taki dumny.
„Efekt Trumpa jest faktem. Jego narracja wywołuje bardzo wyraźną nienawiść w naszych społecznościach. Sekretarz mówiła o tym publicznie: w szkole są dzieci, które skandują „buduj mur”, „mówią po angielsku”. Rośnie nienawiść.
Jak utrzymuje kontakt ze swoimi latynoskimi korzeniami podczas długich dni kampanii:
„Jeśli mam zły dzień, odwracam się i widzę Karely’ego [Hernándeza], Sammy’ego [Olivaresa] tam i czuję się jak w domu. Poczucie domu w miejscu pracy jest niesamowite i rzadkie. A moja mama, babcia i tata zawsze kontaktują się ze mną przez FaceTiming.

Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Valentina Perez, pracownik naukowy ds. monitorowania mediów, 22
Jej rola w kampanii:
„Przechwytujemy wszystkie materiały wyborcze i wysyłamy je do kampanii. Wysyłamy także tweety, głównie od reporterów i głównych komentatorów politycznych, na temat bieżących wydarzeń. Rozsyłamy artykuły prasowe. '
Jej historia:
„Moja mama pochodzi z Kolumbii, a mój tata z Wenezueli. Urodziłem się w Wenezueli i tam dorastałem. Przeprowadziliśmy się w 1999 r., zaraz po objęciu władzy przez [Hugo] Chaveza. Mój tata dorastał w połowie w Wenezueli, a w połowie tutaj, w Nowym Jorku, więc był obywatelem, a moja babcia tu była wtedy, więc mieliśmy dokąd przyjechać. Przyjechaliśmy tutaj, do Queens.
Jak utrzymuje kontakt ze swoimi latynoskimi korzeniami podczas długich dni kampanii:
„Polityka zawsze była częścią mojego życia. Moi rodzice, nawet gdy przyjechaliśmy do Stanów, byli zaangażowani w podnoszenie świadomości na temat Wenezueli i wszystkiego, co się tam dzieje. Fajnie, że są naprawdę blisko [do centrali]. Kiedy z nimi rozmawiam, są zainteresowani wyborami i wiem, że mnie wspierają i zależy im.
„[Posiadanie tutaj dużej grupy Latynosów] było dla mnie jedną z najlepszych części kampanii, zwłaszcza że była to moja pierwsza praca i tak naprawdę nie znałem nikogo, kiedy zaczynałem. Oczywiście poznałem ludzi w moim dziale i zawarłem przyjaźnie, ale miło było mieć innych Latynosów w kampanii i ludzi w klubie Cena. To zabawne, ponieważ na studiach społeczność latynoska odegrała dużą część mojego doświadczenia, a podczas kampanii było to bardzo podobne. Naprawdę cenię sobie wiele przyjaźni, które zawarłem z innymi Latynosami i uwielbiam to, że robimy wszystko razem i dotrzymujemy kroku nawet ponad podziałami. Nawet ponad granicami stanu.

Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Paola Luisi, specjalistka ds. strategii treści kreatywnych, 31
Jej rola w kampanii:
„Prowadzę program tłumaczeniowy dla zespołu cyfrowego. Piszę także na blogu, zarówno w języku angielskim, jak i hiszpańskim. Prowadzę także media społecznościowe w języku hiszpańskim.
Jej historia:
„Jestem Amerykaninem w pierwszym pokoleniu, a mój tata pochodzi z Urugwaju. Dorastałem z dziadkami dosłownie w domu obok. Jestem osobą bardzo dwukulturową i przywykłam do dużych wpływów Urugwaju. Moja mama niedawno uzyskała obywatelstwo. Jest naprawdę podekscytowana możliwością głosowania. Mój tata nie został jeszcze obywatelem. Zobaczymy. Zachowuje obywatelstwo urugwajskie.
Dlaczego zaangażowała się w kampanię:
„Jestem w polityce już prawie 10 lat. Mam młodszą siostrę, która cierpi na ciężką chorobę, a jej leki kosztują 29 000 dolarów miesięcznie. Ponieważ jest to naprawdę rzadka choroba, istnieje firma Valeant Pharmaceuticals, która kupiła prawa do leku. Zawyżyli cenę mojej rodziny. Dla mnie decydującym momentem kampanii był moment, w którym Hillary znalazła się za kulisami i kobieta, która przeżyła to samo, co moja rodzina, opowiedziała jej o tym w liście. Hillary od dziesięcioleci znajduje się na pierwszej linii frontu walki o opiekę zdrowotną, więc była przerażona. Hillary przeczytała ten list, a potem wyszła na scenę i całkowicie ich wezwał . Pomyślałem sobie: dlatego tu jestem.
Jak utrzymuje kontakt ze swoimi latynoskimi korzeniami podczas długich dni kampanii:
„Założyłem klub Cena. Miało to miejsce w zeszłym roku, gdy w zespole rosła liczba Latynosów, właśnie wysłałem e-mail. Miałem ochotę zrobić prostego grilla na dachu na Brooklynie. Zebraliśmy się wszyscy i zrobiliśmy ten szalony, niesamowity potluck. Teraz robimy to regularnie. Jest także otwarty dla wszystkich i każdego, oczywiście nie tylko Latynosów. Odwiedziliśmy kilka różnych miejsc: urugwajskie, kolumbijskie, haitańskie. Chodzi o to, aby poświęcić chwilę na zebranie nas wszystkich w jednym pomieszczeniu i pogawędkę przy jedzeniu. Fajnie jest mieć okazję poznać się w gronie znajomych”.
„Szczególnie w zeszłym roku słuchanie, jak Donald Trump bezpośrednio atakuje nasz naród, jest szaleństwem. To bezpieczna przestrzeń, w której wszyscy możemy się spotkać i powiedzieć: „To okropne i stanowi bezpośredni atak na nas, nasze rodziny i społeczności”.

Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Karely Hernández, współpracownik mediów latynoskich, 24
Jej rola w kampanii:
„Głównym zadaniem [mojego działu] jest rozpowszechnianie przesłania, że ta kampania jest skierowana do społeczności latynoskiej, poprzez dotarcie do [mediów] hiszpańskojęzycznych. Wiele prac, które wykonujemy, jest nie tylko w języku hiszpańskim, ale także w języku angielskim. Pracy jest mnóstwo: telewizja i radio, gazety, czasopisma. Staramy się być obecni, o czym tylko przyjdzie Ci do głowy.
Jej historia:
„Oboje moi rodzice pochodzą z Meksyku, ale ja wychowałem się w Los Angeles. Jestem w pierwszym pokoleniu, a moi rodzice mieszkają w domu rodzinnym. [Czuję, że] muszę działać nie tylko na rzecz mojej rodziny, ale ogólnie społeczności latynoskiej”.
Jak utrzymuje kontakt ze swoimi meksykańskimi korzeniami podczas długich dni kampanii:
„Muzyka jest dla mnie ogromna. Muzyka i język. W pewnym sensie pchają i tworzą kulturę. Język hiszpański jest moim ulubionym językiem przez cały czas. Paola [Ramos] i ja pracujemy obok siebie i zawsze rozmawiamy po hiszpańsku – miło jest móc to robić w pracy. Tak długo byłem z dala od domu, a muzyka przywiązuje mnie do moich korzeni. Jeśli usłyszę muzykę latynoską dochodzącą skądś [z biura], natychmiast tam jestem”.

Fotografia 247CM | Aleksandra Foresto
Jessica Morales Rocketto, dyrektor ds. organizacji cyfrowej, 30
Jej rola w kampanii:
„Moja praca polega na łączeniu technologii oraz organizacji cyfrowej i oldschoolowej [kampanii]. Korzystam z platform cyfrowych i pomagam budować technologię oraz kierować technologią na potrzeby tradycyjnego, oddolnego organizowania – wszystkich rozmów telefonicznych i pukania do drzwi – ale w XXI wieku.
Jej historia:
„Moja rodzina pochodzi z El Paso w Teksasie i Gallup w stanie Nowy Meksyk. Jestem Amerykaninem w czwartym pokoleniu, ale często mówię ludziom, że nie jestem pewien, kiedy staliśmy się Amerykanami. Jednego dnia mieszkaliśmy w Meksyku, a innego w Ameryce.
„Prowadzę tę kampanię częściowo ze względu na historię mojej rodziny. Mój dziadek był obywatelem Stanów Zjednoczonych, ale został deportowany w wieku 4 lat podczas Wielkiego Kryzysu w ramach programu o nazwie Operacja Wetback, który był sponsorowanym przez rząd programem mającym na celu przywrócenie pracy „prawdziwym Amerykanom”. Donald Trump powiedział, że chciałby przywrócić ten program jeśli zostanie prezydentem. To jedna z najbardziej motywujących rzeczy, jakie mam podczas tych wyborów — to, że ta osoba mówi o czymś, co bezpośrednio dotknęło moją rodzinę”.
Co oznacza dla niej praca z dużą grupą Latynosów przy kampanii:
„Dorastałem w Los Angeles, w dzielnicy zamieszkanej głównie przez Latynosów, ale mieszkaliśmy głównie w Meksyku. Możliwość spotkania Portorykańczyków, Kolumbijczyków i Dominikańczyków i wysłuchania ich historii jest niesamowita. Jestem przyzwyczajony do tego, że jestem sam w pokoju; jedyna kobieta i zdecydowanie jedyna Latynoska. W kampaniach zazwyczaj wszyscy Latynosi są w zasięgu Latynosów, ale nie tutaj. Działamy w branży podróżniczej, cyfrowej, technologicznej i terenowej.