
„Czy mogę pomalować paznokcie na czarno, mamusiu?” I nosić je do szkoły? zapytał mnie kilka tygodni temu mój pięcioletni syn. „Powiedziałaś, że chłopcy mogą robić to, co dziewczyny, i że dziewczyny mogą robić to, co chłopcy”. zawahałem się. Powiedziałem to. Ciągle to mówię moim dzieciom, bo to prawda, ale wtedy po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że będę musiała naprawdę przejść się pieszo.
Kiedy mój syn chciał być sobą i zrobić coś, co go uszczęśliwi, zrobiłem to, myśląc o tym, co inni ludzie mogą pomyśleć, a nie o tym, jak się przez to czuje.
Nie wiem, czy są to rzeczy, które zabierają ze szkoły, programów telewizyjnych i filmów, czy od znajomych (a może kombinacja wszystkiego), ale ostatnio zarówno mój syn, jak i córka szufladkują role płciowe. „Chłopcy nie mogą nosić różu” – powie moja córka. „Chłopcy nie bawią się lalkami Barbie” – oświadcza mój syn. Próbowałem im powiedzieć, że zarówno chłopcy, jak i dziewczęta mogą robić, co chcą, że różowy to tylko kolor, że dziewczynki mogą uprawiać każdy sport, a chłopcy mogą robić takie rzeczy, jak tańczyć i urządzać przyjęcia herbaciane, jeśli chcą. Chociaż zdecydowanie nie twierdzę, że jestem idealna, staram się kierować je wokół tradycyjnych ról związanych z płcią, tak aby od najmłodszych lat zrozumiały, że nie ma żadnego pudełka, w które którekolwiek z nich musi się wpasować. Mogą robić wszystko, co ich pasjonuje.
Kiedy więc mój synek zapytał, czy może pomalować paznokcie, w pierwszej chwili odruchowo odpowiedziałem: „Oczywiście”, ale nie. . . z powodu mojego cholernego strachu. Bałam się, że koledzy z klasy go wyśmieją. Wyobraziłam sobie mojego słodkiego, introwertycznego chłopca siedzącego przy swoim małym stoliku w przedszkolu, ze łzami w oczach, gdy inny uczeń naśmiewał się z niego i jego pomalowanych paznokci. Wielkie łzy spłyną mu po policzkach, a jego duch zostanie zmiażdżony. Żaden rodzic nie chce, aby jego dziecko doświadczało jakiejkolwiek formy znęcania się, a ja tak bardzo się bałam, że to doprowadzi do tego.
„Możesz” – powiedziałem do syna – „ale chcę, żebyś coś wiedział, zanim to zrobisz. Mogą cię wyśmiać. „Nie obchodzi mnie to” – odpowiedział mój syn, po czym wszedł do pokoju rodzinnego i dumnie pomalował swoje paznokcie na czarno. On też wykonał całkiem dobrą robotę. Następnego dnia założył je do szkoły i tylko jedna dziewczyna skomentowała to. W ogóle mu to nie przeszkadzało.
Patrząc wstecz, biłem się z myślami: „Mogą się z ciebie śmiać”. Nie powinnam była tego mówić. Nałożyłem ciemny cień na piękną rzecz. Kiedy mój syn chciał być sobą i zrobić coś, co go uszczęśliwi, zrobiłem to, myśląc o tym, co inni ludzie mogą pomyśleć, a nie o tym, jak się przez to czuje. A teraz po moich słowach jego nonkonformizm może przerodzić się w wahanie. Powinienem był po prostu powiedzieć „tak” i iść dalej. Zamiast tego moje słowa mogą zostać z nim, gdy następnym razem będzie chciał zrobić coś, co społeczeństwo uzna za inne.
Naprawdę mam nadzieję, że tak się nie stanie. Mam nadzieję, że mój własny strach nie zrujnował jego przyszłych decyzji o odważnym działaniu. Mam nadzieję, że nauczy się wyrażać siebie w dowolny sposób. A co najważniejsze, mam nadzieję, że uda mi się zamknąć swoją cholerną gębę. Chcę podkreślać indywidualność mojego syna, więc gdy następnym razem poprosi mnie o zrobienie czegoś „niezwykłego”, chcę po prostu powiedzieć: „Tak”.