Najnowszy film Toma Forda, Zwierzęta nocy, z różnych powodów robi furorę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto w tym tygodniu. W thrillerze noirowym Jake Gyllenhaal i Amy Adams grają byłych partnerów ze skomplikowaną przeszłością, a historia przedstawia ich oddzielne życie w teraźniejszości. Ten mroczny film ma wiele warstw do omówienia, ale jest jeden element, który z pewnością wzbudzi entuzjazm widzów od chwili jego jesiennej premiery: pełna nagości sekwencja otwierająca. (Nie, to nie jest Jake Gyllenhaal i naprawdę nam przykro z tego powodu.)

Film rozpoczyna się od kilku różnych zaftigów, starszych kobiet, zupełnie nagich – z wyjątkiem szarf i tiar – tańczących i prowokacyjnie skaczących. Sekwencja jest myląca przede wszystkim ze względu na swoje miejsce, gdyż jest to sam początek i nie ma żadnego kontekstu, który mógłby zdefiniować burleskowe przedstawienie. Po kilku minutach w końcu widzisz dlaczego: postać Amy Adams jest właścicielką galerii sztuki, a to jest wystawa. Och, wszyscy w teatrze wzdychali, gdy ujawniono jego artystyczne właściwości.
Mimo to projektant, który został reżyserem, Ford przyznaje, że nie zależało mu tylko na atmosferze świata sztuki. Podczas debiutu filmu na Festiwalu Filmowym w Wenecji pt. Ford przyznał, że miał zamiar prowokować otwarciem, chcąc „podkreślić absurdalność naszego współczesnego świata”. . . Chciałem też zwrócić twoją uwagę. Że to zrobił. Możesz sam zobaczyć otwierającą oczy scenę, kiedy Zwierzęta nocy ukaże się 18 listopada.