Płeć

Rozmawialiśmy z gościem odpowiedzialnym za sekcję najbardziej spragnionych komentarzy na TikToku

Алекс Рейн 24 Февраля, 2026
Woman using smart phone while lying on a bed at home

Mój algorytm był szczelny, zanim podano mi wideo Greysona Hoelzela. Była to konsekwentna fala memów o lesbijkach i biseksualistach, propaganda o kotach i komicy robiący kawały o swoich ginekologach i własnych matkach. Potem nagle pojawiła się twarz, niebiosa się otworzyły, aniołowie zaśpiewali. Był tam Hoelzel, monologujący przez telefon na temat zeznań podatkowych i upijania się w samotności. Prawdę mówiąc, mógł rozmawiać o prawie wszystkim, a ja zostałabym w pobliżu. On po prostu ma tę charyzmę. A może to te błyszczące usta i włosy, których nie da się ujarzmić. Ta szczęka w kształcie litery L? Nie mogę powiedzieć. Wiem tylko, że – jak mówi żargon mojego ludu – siedziałem.

I to prowadzi mnie do sekcji komentarzy. Być może nawet bardziej urzekające niż sam Hoelzel są komentarze, które dostaje pod swoimi filmami, ludzie poniżający się na lewo i prawo porzucić najbardziej zalotnego , czasami najbrudniejsze, jednowierszowe. Wydaje się, że komentatorzy przybywają z całego Internetu, szukając szansy na uprzedmiotowienie tego młodego mężczyzny, zagazowanie go i poproszenie go o rękę. Jak jeden komentator ujmijmy to tak: „Ta sekcja komentarzy jest odpowiednikiem rzucenia majtek na scenę podczas koncertu Prince’a!”

I choć zgromadził już swoją należną część naprawdę się wzdrygam, na granicy okropności komentuje, większość nie ma energii seryjnego mordercy. Wiele zalotnych komentarzy, nawet tych pikantnych, wynika z pewnej świadomości i jest pisanych przez osoby, które najwyraźniej przeżyły jednostronne spotkania z nieznajomymi i czują się uprawnione do niechcianych komentarzy na temat swojego ciała. Często są zabawni, czasem szokują swoją śmiałością.



Na początku – jako kobieta, która podobnie jak wiele z nas znosiła niechciane zaczepki na ulicy, jeszcze zanim dostałam pierwszą miesiączkę – czułam, że jest coś niemal słusznego w sposobie, w jaki te (głównie kobiety) komentatorki wykorzystały okazję, by się odwdzięczyć.

Mimo to nie mogłam otrząsnąć się z niewygodnej świadomości, że odbiorcą jest człowiek i chciałam wiedzieć, jak się przez to wszystko czuł. Nie byłam pewna, czy byłby skłonny porozmawiać z reporterem o swoim statusie początkującego symbolu seksu w Internecie, ale jak wkrótce się przekonałem, Hoelzel (25 l.) jest bardzo dobrym sportowcem, jeśli chodzi o wiele rzeczy, zwłaszcza o hiperseksualne komentarze, które pojawiają się w jego powiadomieniach.

„Sekcja komentarzy pod moimi filmami przypomina Dziki Zachód”.

Bliskie mu osoby wyrażały pewien niepokój w związku z tym, co czytają, ale on w większości pogodził się z niewygodnym rojem uwielbienia. „Kiedy słyszysz komentarze o charakterze bardzo hiperseksualnym, przyjaciele i rodzina czasami się niepokoją. Mówią w stylu: „Hej, stary, w zasadzie wyzywają cię w sekcji komentarzy” – mówi Popsugar. – Widzę to, czytam. Sekcje komentarzy pod moimi filmami przypominają Dziki Zachód. Ale już mi to naprawdę nie przeszkadza.

Przyznaje, że w pewnym momencie tak się stało, zwłaszcza na początku swojej twórczości. Jednak im częściej ma kontakt z Internetem, tym bardziej zmienia się jego perspektywa. „Chciałbym myśleć, że większość z tych ludzi stara się być zabawna, a nie sprawić, że poczuję się niekomfortowo” – mówi. „Traktuję tego typu komentarze jako żart”.

Możliwe, że mężczyźnie łatwiej będzie mu ominąć sekcję z dzikimi komentarzami niż kobiecie w podobnej sytuacji. A Badanie z 2021 r. dotyczące motywacji stojących za molestowaniem ulicznym odkryli, że „mężczyźni, którzy zgłosili, że angażowali się w zaczepki, wykazywali wyższy poziom wrogiego seksizmu, przypisywanej sobie męskości, orientacji na dominację społeczną i tolerancję dla molestowania seksualnego”.

Oprócz wyzwisk, z którymi kobiety spotykały się w przeszłości osobiście, wiemy, że kobiety są również ofiarami większości nadużyć w Internecie, w tym kobiety, których konta osobiste lub zawodowe nie mają nic wspólnego z ich wizerunkiem. (Na przykład kobieta-mechanik samochodowy może z łatwością otrzymać tyle samo seksualizujących lub niestosownych komentarzy, co modelka lub influencerka).

Wirtualny chodnik w sekcji komentarzy jest dostępny dla każdego i dlatego jest tak niebezpieczny. Podobnie jak anonimowość – chociaż czasami ma ona odwrotny skutek, umożliwiając osobom, które tradycyjnie były bezbronne, zmianę scenariusza i wypróbowanie czegoś na przykład samodzielnego rzucania wyzwaniem.

Hoelzel jest świadomy tej dynamiki i przyznaje, że jako heteroseksualny biały facet „da sobie z tym radę”. Granicę wyznacza jednak w komentarzach na temat swojej rodziny. Otrzymuje wiadomości prywatne od obserwujących, którzy twierdzą, że skontaktowali się z jego dwiema starszymi siostrami lub mamą na Facebooku, co wydaje się poważnym naruszeniem zasad. „Moja mama jest cudowną kobietą i trzyma się z daleka” – mówi. „W żadnym stopniu nie chcę, żeby ludzie kontaktowali się z moją rodziną”.

Jak na internetową pseudogwiazdę Hoelzel ma kilku wściekłych fanów. Niektórzy utworzyli „konta stana” na TikToku, publikując zredagowane wersje jego filmów i podsumowania jego zdjęć. Podczas głębokiego googlowania znalazł nawet cały blog o sobie, liczący około 20 stron, a także zbiór starych zdjęć, które umieścił, gdy zaczynał tworzyć treści, około pięć lat temu.

Jednak komentarze do jego filmów nie zawsze są tak głębokie: niektórzy ludzie naprawdę próbują flirtować, podczas gdy inni po prostu przechodzą, od niechcenia rzucając drobne żarty w drodze do następnego fragmentu treści w swoim kanale. Rozmawiałem z niektórymi osobami, które zostawiły zalotne komentarze pod filmami Hoelzela i które zgodziły się opowiedzieć trochę o swoich motywacjach.

Angel Quinn (25 l.) mówi mi, że komentowała „zabawne i zalotne rzeczy, bo jest uroczy, a poza tym wierzę w niewinny flirt, który komplementuje kogoś bez molestowania”. Dodaje, że jeśli będzie miała szansę z nim lub jakimkolwiek innym facetem, który uzna za atrakcyjnego, na pewno z niej skorzysta.

Nie chodzi tu o zwrócenie uwagi Hoelzela, a bardziej o rozśmieszenie innych komentatorów.

Sylvia (22 l.) zgadza się, że ważne jest, aby nie nękać Hoelzela ani nikogo innego w Internecie. „Nigdy nie powiedziałabym niczego jawnie seksualnego lub szkodliwego, raczej skłaniam się ku komentarzom humorystycznym i wprawdzie nieco wyniosłym” – mówi. „Myślę, że mimo wszystko jest to chwytliwe, chociaż dynamika władzy kobiety i mężczyzny oraz przebywanie za ekranem i na ulicy zdecydowanie odróżnia tę sytuację od stereotypowego mężczyzny krzyczącego na kobietę w miejscu publicznym. Nie czuję, że to dodaje mi sił, ale całkiem fajnie jest wyrazić swoje zdanie, spotkać inne kobiety (niezależnie od płci), które się z tym zgadzają i, szczerze mówiąc, znaleźć się po drugiej stronie”.

Sylvia twierdzi, że od czasu do czasu zostawia komentarze pod filmami Hoelzela, ponieważ dla niej „jest to forma rozrywki”. Ma nawet poczucie głupiego koleżeństwa z innymi lukratykami, którzy angażują się w jej komentarze — nie chodzi tu o zwrócenie uwagi Hoelzela, a bardziej o rozśmieszenie innych komentujących. „Tylko dla żartu” – mówi. – Dla dziewcząt, jeśli wolisz.

Niezależnie od tego, czy jest to pełnoprawna gwiazda popu, czy po prostu popularny twórca treści, w mediach społecznościowych aż nazbyt łatwo zapomnieć, że po drugiej stronie ekranu są (prawie zawsze) prawdziwi ludzie. Sam Hoelzel to naprawdę po prostu koleś. Niedawno przeprowadził się z Filadelfii do Nowego Jorku, gdzie marzy, aby pewnego dnia wejść na scenę komediową w poważniejszy sposób. Ale obecnie pracuje na pełny etat jako inżynier ochrony środowiska, a swój wolny czas wykorzystuje na nagrywanie siebie w mediach społecznościowych i nagrywanie podcastów na boku. Zgromadził ponad milion obserwujących po prostu będąc ładnym, a czasem zabawnym. Nawet on przyznaje, że tak naprawdę nie Do i to aż tyle — pewnego dnia po prostu „zaczął mówić”, a internet go słuchał.

Pierwszym jego filmem, jaki kiedykolwiek widziałem, było pokazanie, jak zmusić swojego kota Miso do miauczenia na zawołanie. Całość była kryminalnie urocza, to oczywiste. Często naśmiewa się z siebie, że desperacko szuka żony, a konkretnie matki dla małego Miso. Ale za żartami kryje się szczere zrozumienie związku.

Sam siebie opisuje jako „beznadziejnego romantyka” i część jego duszy wierzy, że tworzenie treści doprowadzi go do Tego Jedynego. Umawiał się na randki z kilkoma kobietami, które wśliznęły się na jego DM, ale tylko wtedy, gdy ładnie go o to poprosiły – a nie z tymi, które żądały, aby rozebrał się przed spotkaniem z nimi. Żadna z randek jak dotąd się nie udała, więc pozostaje singlem.

I właśnie z tego powodu jego historia przypomina współczesną tragedię: tysiące ludzi rzuca się na niego, a mimo to nie rodzi się w nich żadna autentyczna więź – być może dlatego, że zbyt łatwo jest odczłowieczyć bezcielesne głowy na naszych ekranach. Nawet te z tak pociągającymi minami.

Hoelzel jest tego oczywiście aż nadto świadomy. Mówi ze śmiechem: „Mógłbym wykrzyczeć oczy przed kamerą, a mimo to wszyscy ludzie mówiliby: «Chcę cię zobaczyć nago»”.


Emma Glassman-Hughes (ona/ona) jest zastępcą redaktora w 247CM Balance. W ciągu siedmiu lat pracy jako reporterka jej rytmy obejmowały spektrum stylu życia; zajmowała się sztuką i kulturą dla „The Boston Globe”, seksem i związkami dla „Cosmopolitan” oraz żywnością, klimatem i rolnictwem dla Ambrook Research.