Kilka lat temu koleżanka z kursu kreatywnego pisania literatury faktu, który brałam w college'u, napisała esej, którego nigdy do końca nie zapomniałam: 25-stronicowy artykuł poświęcony jej fińskiemu pochodzeniu i rodzinnej praktyce codziennego korzystania z sauny.
Dopóki jej artykuł nie został przekazany do recenzji, zakładałem, że rutyna większości ludzi w saunie naśladuje moją; to znaczy, że mniej więcej raz w roku odwiedzają saunę, podczas wizyty w modnym spa lub łaźni z okazji rzadkiego dnia „samoopieki” lub z okazji urodzin przyjaciela lub wieczoru panieńskiego.
myliłem się. Jak dowiedziałem się z artykułu mojego kolegi z klasy, w fińskiej kulturze sauna to nie tylko czynność, którą się wykonuje , ale raczej sposób na życie. Finowie dosłownie wynaleźli saunę co najmniej 2000 lat temu i stanowi ona rdzeń ich kultury. Jak to ujął mój kolega z klasy, sauna to praktyka medytacji, miłości, rodziny, szacunku do swojego ciała i oczywiście dbania o własne zdrowie i dobre samopoczucie.
Aha, i jeszcze jedna rzecz, która utkwiła mi w pamięci z eseju mojego kolegi z klasy: być może wymawiasz „sauna” – jedyne fińskie słowo, jakie można znaleźć w angielskim słowniku, oznaczające „wannę” lub „łaźnię” – niepoprawnie. (Byłem!) Wymawia się SOW — rymuje się z wow! — NAH, nie SAW-NAH. I według tej koleżanki z klasy (która na pewno nie mogła sobie wyobrazić, jak często będę myśleć o ich eseju), stwierdzenie SAW-NAH kontra SOW-NAH wystarczyłoby, aby zostać niezaproszonym do jej rodzinnej sauny.
W końcu, po przemyśleniu tego 25-stronicowego eseju i tego, czego nauczył mnie przez kilka lat na temat korzystania z sauny, zdecydowałem się naprawdę spróbować. Jasne, mogłem odwiedzić takie spa Łaźnia częściej, ale drobne poszukiwania w Internecie doprowadziły mnie do innej opcji. Odkryłem, że niektórzy ludzie również decydują się na zainstalowanie sauny w domu.
Może to wydawać się ekstremalne dla kogoś, kto do tej pory spędzał w saunie tylko około pięciu minut raz w roku. Prawda jest taka był skrajny. Ale nie mogłem przestać się zastanawiać, jak wyglądałoby moje codzienne życie, gdybym traktował saunę tak samo poważnie jak ja poranna kawa . Czy moje ciało i umysł byłyby znacznie lżejsze? Jak zmieniłyby się inne obszary mojego życia, gdybym zaakceptował saunę jako sposób na życie?
Więc zrobiłem to. Zainstalowałem w domu saunę i przesiadywałem w niej codziennie przez miesiąc z rzędu. Oto, co się stało.
Tydzień pierwszy
Jeśli nie jesteś obeznany, korzystanie z sauny polega na siedzeniu w ogrzewanym, drewnianym pomieszczeniu. Sauny mogą być suche, co oznacza, że wykorzystują gorące kamienie lub grzejnik elektryczny do podniesienia temperatury w pomieszczeniu, lub mokre, co oznacza, że wykorzystują generator pary do wytworzenia wilgoci i ciepła.
Moja sauna była sucha, a termostat oscylował wokół 150 do 175 stopni Fahrenheita.
Chociaż niektórzy ludzie naprawdę nie lubią gorąca w saunach, jako osoba, która za każdym razem woli gorącą jogę zamiast „regularnych” zajęć, nie przestraszyłam się zbytnio; Spodziewałem się, że moje pierwsze dni w saunie będą mi przypominać wejście do studia jogi po kilku tygodniach wolnego.
Moja inauguracyjna wizyta w saunie była jednak nieco trudniejsza, niż się spodziewałem. Wchodząc do środka, od razu zrobiło mi się za gorąco i lekko zdyszałem. Usiadłam na drewnianym stole nago – to ukłon w stronę fińskiej tradycji. Udało mi się wytrzymać całe pięć minut, zanim poczułem się na tyle przegrzany, że musiałem wyjść na zewnątrz.
Podczas kąpieli pojawiła się poświata. Poczułem mrowienie i odświeżenie, a to uczucie towarzyszyło mi przez cały dzień, a potem, w miarę kontynuowania mojego eksperymentu, przez cały tydzień. Zacząłem niecierpliwie wyczekiwać każdej porannej sesji w saunie, ponieważ zapewniała mi ona niezawodną poprawę nastroju.
Tydzień drugi
Kiedy nadszedł drugi tydzień, byłem bardzo podekscytowany możliwością przedłużenia sesji w saunie do pięciu minut. Podczas gdy jedno małe, starsze badanie opublikowane w czasopiśmie Dziennik medyczny Austrii odkryli, że zaledwie trzy minuty przebywania w saunie mogą złagodzić objawy przeziębienia, a recenzja przeprowadzona przez Uniwersytet RMIT z 40 badań wskazuje, że sesje w saunie fińskiej trwają przeważnie od pięciu do 20 minut — znacznie dłużej mogą narazić Cię na ryzyko problemów takich jak odwodnienie lub wahania ciśnienia krwi, według Wydawnictwo Harvard Health .
Mając to na uwadze, zabrałem ze sobą do sauny duży dzbanek wody, podłożyłem ręcznik i próbowałem przygotować się na (stosunkowo) długą podróż. Każdego dnia starałem się dodawać trochę więcej czasu i pod koniec drugiego tygodnia mogłem już w pełni siedzieć przez 15 minut, co było naprawdę dobre w chłodniejsze poranki.
Czy jednak zauważyłem jakieś duże różnice? Nadal odczuwałem mrowienie po sesjach w saunie, ale powiedziałbym, że największą rzeczą, jaką zauważyłem, było: zmiana tekstury mojej skóry . Kiedy później wziąłem prysznic, zauważyłem, że moja skóra stała się bardziej jędrna i wchłonęła kosmetyki pielęgnacyjne inaczej niż wtedy, gdy nie korzystałam z sauny. Dla mnie, miłośnika pielęgnacji skóry, był to nieoczekiwany, ale mile widziany efekt uboczny.
Tydzień trzeci
Mówią, że wyrobienie w sobie nawyku zajmuje średnio 66 dni. Ale wchodząc do sauny w trzecim tygodniu, w 15. dniu, poczułem, że sauna może szybko stać się moim codziennym rytuałem.
W tym tygodniu moim celem było pozostać w domu przez 20 minut i wykorzystać ten czas na skupienie się. Jako osoba cierpiąca na stany lękowe i depresję zazwyczaj na początku dnia prowadzę dziennik lub korzystam z aplikacji do medytacji przez dziesięć minut, więc pomyślałem: „Dlaczego nie medytować w saunie?”.
Teraz oprócz dzbanka na wodę i ręcznika zabrałem ze sobą wodoodporny głośnik, aby móc odtwarzać poranny przewodnik po medytacji. Połączenie ciepła i uważności było naprawdę miłe. Każdego dnia zauważałam, że dobrze się czuję, mając przestrzeń przeznaczoną wyłącznie do własnego relaksu i uziemienia. Zamiast rozpraszać się hałasem sąsiada z piętra lub wołającym mnie komputerem, mogłem sobie powiedzieć: „To czas na saunę, nic więcej”.
Tydzień czwarty
W 22. dniu naprawdę pokochałem codzienne życie w saunie. Każdego ranka brałam wodę, ręcznik, głośnik i oczywiście specjalnie na tę okazję założyłam swój urodzinowy garnitur i sama siedziałam w saunie.
W czwartym tygodniu ponownie przyszedł mi do głowy artykuł o saunie mojego kolegi z klasy. Pamiętam, jak powiedziała, że dla niej sauna to nie tylko pocenie się, ale także bycie ze sobą. Powiedziałbym, że tak się czułem przez cały tydzień. Już uwielbiam czas spędzony w samotności, ale teraz sauna stała się moim własnym sanktuarium, w którym mogę się tym cieszyć.
W tym czasie poczułem również, że rzeczywiste korzyści reklamowane podczas sauny – rozluźnienie mięśni, radzenie sobie ze stresem, lepszy sen – też zaczęły działać. Jestem bardzo spięty, zwłaszcza w okolicach ramion i szyi, ale ogólnie czułem się trochę mniej napięty. Ponadto, według mojego pierścienia OURA, wyniki mojego snu i tętno spoczynkowe poprawiły się w porównaniu z poprzednim miesiącem.
Czego nauczyłem się dzięki saunie?
Czego więc nauczyłem się przebywając w saunie? Czy rzeczywiście zmieniło to moje codzienne życie? Czy mógłbym pójść za Finem i przyjąć to jako rytuał? Po robieniu tego codziennie przez cały miesiąc, zdecydowanie tak myślę.
Chociaż czasami łatwo jest powiedzieć, że coś ma zalety i należy to zrobić, wiemy, że nie zawsze tak jest, zwłaszcza jeśli chodzi o kopnięcia zdrowotne. Ale z sauną – wynalazkiem mającym 2000 lat – wiązałem duże nadzieje. I choć różne ciała różnie reagują na zmiany stylu życia, z radością mogę powiedzieć, że odczułem pewne zauważalne korzyści: lepszy sen, lepsze zdrowie psychiczne, mniejsze napięcie mięśni. Nie mogę mówić o niektórych innych korzyściach, takich jak poprawa zdrowia serca, ale byłem zadowolony z tego, czego doświadczyłem.
Jednak dla mnie największym wnioskiem, jaki wyciągnąłem z miesięcznego pobytu w saunie, było to, że dzięki temu nabyłem rutynę dbającą o zdrowie psychiczne, na którą czekałem z niecierpliwością. Udało mi się stworzyć przestrzeń, która wydawała mi się święta, miękka i otwierająca serce. Nawet gdy się obudziłem, nie czując się najlepiej, mogłem pójść do sauny i zastanowić się. Odkryłem, że moja koleżanka z klasy miała rację w tym, co powiedziała: Sauna to nie tylko wypocenie się toksyn czy siedzenie nago w drewnianej skrzyni. Chodzi o to, żeby dać sobie przestrzeń i czas na bycie ze sobą.
Czy poleciłbym saunę? Tak. Chociaż nie posunę się tak daleko, aby powiedzieć, że każdy musi dosłownie zbudować saunę w swoim domu, tak jak ja, myślę, że każdy mógłby odnieść przynajmniej pewne korzyści z dodania regularnych sesji w saunie do swojego harmonogramu, jeśli tylko może. Czy uznałbym to za nowy lifehack? Szczerze mówiąc, może tak być. Czy teraz nazywam to SOW-NAH kontra SAW-NAH? Lepiej w to uwierz.
Hayley Folk (ona/ona) jest niezależną pisarką, redaktorką i prowadzącą podcasty mieszkającą w Nowym Jorku. Jest gospodarzem podcastu „Naked Folk” — podcastu dotyczącego dobrego samopoczucia seksualnego i związków — oraz pisze dla głównych publikacji na temat społeczności LGBTQ, podróży, stylu życia, seksu i dobrego samopoczucia. W 2022 roku uzyskała tytuł magistra sztuk pięknych w zakresie kreatywnego pisania w The New School.